
Pierwsza poważniejsza wypłata łatwo znika szybciej, niż się pojawiła. Kiedy jednak po opłaceniu mieszkania, rachunków i codziennych wydatków zaczyna regularnie zostawać kilkaset złotych, pojawia się pytanie: co z nimi robić? Lokata, obligacje, ETF-y, akcje, a może złoto? Zanim zaczniemy szukać odpowiedzi na TikToku czy kopiować portfel popularnego twórcy finansowego, warto poznać kilka podstawowych zasad.
Inwestowanie pieniędzy, które mogą być potrzebne za miesiąc na czynsz, naprawę samochodu albo przeprowadzkę, jest kiepskim punktem wyjścia. Dlatego pierwszym krokiem powinno być stworzenie rezerwy finansowej.
Jej wielkość zależy od indywidualnej sytuacji. Student mieszkający z rodzicami i osoba wynajmująca mieszkanie, utrzymująca samochód i pracująca na umowie o zmiennych dochodach mają zupełnie inne potrzeby. Ważniejsza od znalezienia „idealnej liczby miesięcy” jest odpowiedź na proste pytanie: czy niespodziewany większy wydatek zmusi mnie do sprzedaży inwestycji albo pożyczenia pieniędzy?
Dopiero środki, których nie potrzebujemy na bieżące życie i rezerwę, można rozsądnie rozpatrywać w kontekście dłuższego oszczędzania i inwestowania.
Znacznie lepiej zacząć od czasu.
Jeżeli pieniądze będą potrzebne za rok lub dwa, podejście do ryzyka powinno być inne niż w przypadku kapitału odkładanego przez kilkanaście lat. To właśnie horyzont inwestycyjny pomaga określić, jakie wahania wartości jesteśmy w stanie zaakceptować.
Drugą kwestią jest dywersyfikacja. Akcje, obligacje, gotówka czy metale szlachetne zachowują się inaczej i pełnią w portfelu różne funkcje. Stawianie wszystkich oszczędności na jeden instrument tylko dlatego, że ostatnio mocno zyskał na wartości, jest bardziej próbą przewidywania rynku niż budowaniem długoterminowego planu.
Dotyczy to również złota.
Fizyczne złoto jest interesującym przypadkiem, ponieważ można je kupić również w niewielkich gramaturach. Nie oznacza to jednak, że zakup najmniejszej możliwej sztabki zawsze będzie ekonomicznie najlepszym rozwiązaniem.
Przy fizycznym kruszcu występuje tzw. premia ponad wartość samego metalu. Produkcja, pakowanie i dystrybucja sztabki kosztują, dlatego mniejsze gramatury są zazwyczaj droższe w przeliczeniu na jeden gram złota. Do tego trzeba uwzględnić spread, czyli różnicę pomiędzy ceną, po której produkt kupujemy, a ceną, za którą w tym samym momencie możemy go sprzedać.
To dobra lekcja również dla początkującego inwestora: nie wystarczy wiedzieć, ile coś kosztuje. Trzeba jeszcze wiedzieć, ile kosztuje wyjście z inwestycji.
Alternatywą dla sztabek są monety bulionowe. Osoby, które chcą najpierw zorientować się, jak wyglądają poszczególne produkty i czym się różnią, mogą przejrzeć złote monety bulionowe dostępne na rynku i porównać m.in. ich masę, próbę oraz ceny.
Internet pozwala w kilka minut porównać dziesiątki produktów, ale przy pierwszym kontakcie z fizycznym złotem możliwość obejrzenia sztabki czy monety i zadania pytań sprzedawcy może być bardziej pouczająca niż kolejny film w social mediach.
W centrum Lublina działa stacjonarny punkt sprzedaży i skupu złota Mennicy Kapitałowej. Znajduje się przy ul. Dolna 3 Maja 3, lok. 5, w biurowcu Graden, niedaleko Placu Litewskiego.
Na miejscu dostępne są m.in. sztabki i monety ze złota, a także srebro, platyna i pallad. Punkt prowadzi również skup, dzięki czemu przed ewentualnym zakupem można zapytać nie tylko o cenę produktu, ale też o zasady jego późniejszej odsprzedaży i sposób weryfikacji autentyczności.
To ostatnie jest szczególnie istotne. W przypadku fizycznego metalu szlachetnego znaczenie ma producent, próba oraz pochodzenie produktu. W lubelskim oddziale do weryfikacji metali wykorzystywane są specjalistyczne urządzenia, m.in. spektrometr oraz weryfikatory Sigma Metalytics. Badanie sprzedawanego kruszcu może odbywać się w obecności klienta.
Jest jeszcze jeden element, którego nie warto pomijać w artykule skierowanym do studentów i osób rozpoczynających karierę. Mając 20–25 lat i kilkaset złotych miesięcznych oszczędności, nie zawsze największy potencjalny zwrot musi pochodzić z rynku finansowego.
Kurs językowy, zdobycie dodatkowych kwalifikacji, certyfikat branżowy czy narzędzie potrzebne do rozpoczęcia własnej działalności mogą w określonych sytuacjach przynieść większą korzyść niż próba maksymalizacji stopy zwrotu z niewielkiego portfela.
Nie oznacza to, że nie warto wcześnie interesować się inwestowaniem. Wręcz przeciwnie – największą przewagą młodej osoby jest czas. Warto jednak wykorzystać go przede wszystkim do wypracowania dobrych nawyków: regularnego odkładania, rozumienia ryzyka, sprawdzania kosztów i unikania decyzji podejmowanych pod wpływem internetowej mody.
Sztabka złota, ETF czy obligacja mogą być elementami portfela. Żaden z tych produktów nie zastąpi jednak podstawowej zasady: najpierw trzeba wiedzieć, po co inwestujemy, na jak długo i jakie ryzyko jesteśmy w stanie zaakceptować.
Artykuł ma charakter edukacyjny i informacyjny. Nie stanowi indywidualnej rekomendacji inwestycyjnej.







